Dlaczego J. Rifkin uważa Europejską wizję przyszłości za lepszą od amerykańskiej?

Dodał admin | W kategorii Styl życia | Dnia 14-02-2009

Nie tylko z tego tekstu możemy wywnioskować, że Ameryka to jeden wielki show biznes, nieustający pęd za dolarem i sławą. Jeremy Rifkin słusznie zauważa, że w rozumieniu Amerykanina, osiągnięcie sukcesu życiowego, to nic innego jak się wzbogacić.
Ameryka to również kraj absurdów, milionowych odszkodowań i pozwów sądowych o których normalnemu człowiekowi (nie ubliżając tutaj Amerykanom, wcale nie uważam ich za naród gorszy, tylko chcę podkreślić wyraz absurdalności ich działań, często dziwnych i nierozumianych przez inne kontynenty) nawet by się nie śniło. Przyznawane są nawet ‘Nagrody Stelli’, za najbardziej wariackie pozwy sądowe. Nazwa pochodzi od imienia Stelli Liebeck, która w 1994 r. otrzymała 2.9 miliona dolarów odszkodowania od McDonalda za to, że poparzyła się zbyt gorącą kawą w restauracji tej sieci. I to było/jest marzenie milionów ludzi, chcących się wyrwać ze swojego ‘państweka’ i dorobić się milionów w ‘wielkiej Ameryce’. Ale nie odbiegajmy od tematu.

Ludzie w tym swoim pędzie życiowym, a dokładnie pędzie za pieniądzem, zapominają o  bardzo ważnej sprawie, jaką jest ‘społeczność’. Poruszając się w chaosie codzienności, mijając się na ulicy a przy tym się nie poznając, psują to co wieki temu zostało stworzone przez ojców narodu amerykańskiego – wspólnotę społeczną. Ludzie skupiając się na tylko na sobie samym stają się obcy sobie nawzajem, to pomału rozluźnia łańcuch więzi i prowadzi do nieuchronnej katastrofy. Wolność, która jest wizytówką Ameryki, stała się również pośrednią przyczyną potencjalnej zguby.

Skoro każdy ‘dba o swojego dolara’, jak można bogacić się w nieskończoność?
Żeby przykładowo John mógł zarobić, musiał najpierw znaleźć się ktoś, kto mu umożliwił warunki zarobku. Chyba, że John jest potentatem w swojej dziedzinie i stoi na szyczycie drabiny dystrybutorów danego towaru. Lecz skoro John nie dba o swoich pracowników/klientów, a skupia się na swojej kasie, to nie stwarza im godnych warunków do zarobku i muszą kombinować. Tak wszystko się nawzajem napędza.

Jeremy Rifkin twierdzi, że europejskie środowisko życia, przedkłada związki wewnątrz społeczności nad niezależność jednostki. Analogicznie do amerykańskiego marzenia, to nazwał europejskim marzeniem.
Europa ma stworzyć nam doskonałe warunki rozwoju, gdzie równocześnie będą korzystać wszyscy – jednostka, społeczeństwo i kraj. Ma stawiać na pierwszym miejscu jakośc życia, pokój i harmonię. Pozwoli to na równomierny rozwój wszystkich, a nie na akumulację bogactwa jednostki. Nowe marzenie na starym kontynencie, ma odbiegać od amerykańskiej ideologi dolara i skupiać się na duchowym rozwoju człowieka, uwalnia go od żądzy, materializmu, zazdrości.

Zgadzam się z Jeremym w stu procentach. Świat musi iść do przodu, a przy zakmniętych i zapatrzonych w siebie umysłach jednostek nie pójdzie w dobrą stronę. Trzeba skupić się na budowaniu społeczności i zapewnienia równośći dla wszystkich. Nie chcę tutaj zmierzać w kierunku komunistycznych idei, ale po prostu uważam, że nie jest w porządku, żeby część ludzi żyła w skrajnej biedzie, ciemnocie umysłowej, podczas gdy inni są już znudzeni kolorami otaczającego ich świata rozrywki i pieniądza. Skupiając się na dobru ogółu możemy zmienić tą sytuacę, a co najważniejsze, nie doprowadzać do niej.

Dodaj komentarz